Jazdy uczą wszędzie, ale egzamin najlepiej zdać w Lubuskiem Do Zielonej Góry na egzaminy prawa jazdy coraz częściej przyjeżdżają kursanci z sąsiednich województw. Efekt? Kolejki rosną, a zdawalność spada. Gorzowski WORD na razie jest spokojny. Od kilku miesięcy w zielonogórskim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego stale przybywa zdających egzaminy na prawo jazdy. Jeszcze we wrześniu swoje dokumenty przyniosło 3,7 tys. przyszłych kierowców, z czego ponad 3,2 tys. osób chciało zdać egzamin na najpopularniejszą kategorię B. Już w październiku wszystkich zdających było ponad 4,1 tys., a na prawo jazdy na samochody osobowe - 3,6 tys. osób. - Do tej pory miesięcznie mieliśmy wzrost zdających o ok. 8 proc. We wrześniu i październiku nowych zapisujących się na egzaminy było o 15 proc. więcej - wylicza Ireneusz Plechan, dyrektor WORD w Zielonej Górze. Jak zauważa, rośnie liczba osób, które po prawo jazdy przyjeżdżają do nas z innych województw. Zielonogórski ośrodek ma szczegółowe dane z września. Wtedy do egzaminu praktycznego przystąpiło 2,7 tys. Lubuszan. Z ościennych województw na egzamin najchętniej przyjeżdżają kursanci z Dolnego Śląska. Na początku jesieni było ich 455. Zaraz za nimi są Wielkopolanie - ok. 100 osób. Co miesiąc w Zielonej Górze egzamin zdaje też po kilka osób z województw kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, opolskiego, pomorskiego, śląskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Kandydaci, którzy przyjeżdżają do nas z innych regionów, to 20 proc. wszystkich zdających w tutejszym WORD. Dlaczego zdaje u nas tylu chętnych spoza regionu? Instruktorzy i pracownicy WORD wymieniają dwa najważniejsze powody -W Zielonej Górze kolejki są krótsze niż w innych ośrodkach i łatwiej jest zdać egzamin. Z Dolnego Śląska i Wielkopolski do Lubuskiego przyjeżdżają przede wszystkim kursanci, którzy mają znacznie bliżej do Zielonej Góry niż do ośrodków w swoim województwie. Od kwietnia br. w zielonogórskim WORD na pierwszy egzamin czeka się znacznie krócej niż wcześniej. Po zakończonym kursie kandydaci na kierowców czekają najwyżej dziesięć dni na sprawdzian. W praktyce terminy są wyznaczane już po siedmiu dniach. - Inne WORD-y w Polsce już próbują wprowadzić podobne zmiany. Co Zielona Góra ma z tego, że przyjeżdża do nas tak dużo zdających z ościennych regionów? - Tak naprawdę tylko kłopot. Kolejki się coraz bardziej wydłużają. Im więcej zdających, tym zdawalność mniejsza. Do tej pory w Zielonej Górze utrzymywała się na poziomie ok. 33 proc. Dziś wynosi niecałe 31 proc. -wylicza Plechan. - Nie ma rejonizacji dla zdających. Nikomu nie możemy zabronić zdawać u nas. Zresztą zdarza się, że wśród zdających z Wielkopolski są właśnie Lubuszanie. To może być na przykład młodzież z Zielonej Góry, która studiuje w Poznaniu, tam robi kurs, a u nas zdaje egzamin -wyjaśnia dyrektor. Dyrektorzy WORD-ów z innych miast przyznają, że kolejki w ich ośrodkach są dłuższe niż w Zielonej Górze. Do gorzowskiego WORD-u też przyjeżdżają kandydaci na kierowców z innych województw, ale zjawisko jest znacznie mniejsze niż w Zielonej Górze. -Dziennie przyjmujemy ok. 200 dokumentów z zapisami. Z tego najwyżej pięć osób jest spoza rejonu gorzowskiego - mówi Stanisław Gortat, zastępca dyrektora. W Gorzowie zdają przede wszystkim kursanci ze szkół z województw wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. Na pierwszy egzamin trzeba tu czekać miesiąc. Źródło: Gazeta Wyborcza (06-11-2008) Dodaj komentarz do artykułu Zobacz wysztkie komentarze lolek RACJA!!!! 2008-11-10 |
Forum |