Lewy kurs na lewe prawo jazdy„Jak zdobyć prawo jazdy, nie przystępując nawet do egzaminu? Wystarczył kontakt z właścicielem jednej ze szkół nauki jazdy w Małopolsce. Wczoraj właściciel ośrodka usłyszał blisko setkę zarzutów w tej sprawie” – pisze Gazeta Wyborcza Aferę załatwiania uprawnień do kierowania Krakowska prokuratura tropi już od kilkunastu miesięcy. Mówi się o zgrupowanej grupie przestępczej, w którą zamieszanych jest kilkadziesiąt osób. W aferze uczestniczyli lekarze i instruktorzy nauki jazdy z Małopolski, egzaminator ze Śląska i właściciele ośrodków szkolenia kierowców. Koszt takiego prawa jazdy to 5-6 tys, a chętny po opłaceniu zgłaszał się tylko w wydziale komunikacji po odbiór „prawka” – wszystko odbywało się bez jego udziału. Podejrzenie wśród policjantów wzbudziło to, iż do ośrodka pod Limanową na kurs przyjeżdżają osoby z całej Polski, a następnie wszyscy udają się na egzamin na Śląsk. Krakowska prokuratura postawiła w tej sprawie 96 zarzutów właścicielowi OSK z pod Limanowej, do którego zgłaszali się kursanci niechętni do zdawania egzaminów. Właściciel OSK, za pobraniem określonej kwoty miał im wystawiać zaświadczenia o ukończeniu kursu, a znajomy lekarz wystawiał potwierdzenie wykonania badań lekarskich, nie widząc kursanta na oczy. Następnie dokumenty trafiały do egzaminatora na Śląsku. Egzaminator inkasował 1500 zł i zaliczał egzamin. Co ciekawe, śledczy okryli, że co niektórzy zaliczając egzamin w tym czasie przebywali za granicą, a czasami dla zachowania pozorów zdającego zastępował znajomy. Prokuratura właścicielowi OSK postawiła również zarzuty nakłaniania świadków do składania fałszywych zeznań. Źródło: MB (17-12-2008) Dodaj komentarz do artykułu Zobacz wysztkie komentarze |
Forum |